niedziela, 6 lutego 2011

Fotolift#5 AP

Tym razem wyzwanie z Art-Piaskownica i fotolift ze stópkami.
Z walentynkowym pzresłaniem - Let's focus on me!

piątek, 4 lutego 2011

Wyzwanie z PS

Dzisiaj pokaże Wam efekt moich zmagań z wyzwaniem altered art na PS.
Według wymagań ma byc to ramka, a dodatkowo motyw serca.

Moja ramka to stara zdobyczna rzecz, która mi się nie podobała. Zdarłam z niej wszystko co było możliwe. na nowo przykleiłam szybkę, okleiłam pożółkłym papierem. Papier potraktowałam wiśniową bejcą rustykalną. której nadmiar starłam wacikiem z wodą. Wyszło ciut różowo. A dodatki jak widać kokardka z wstązki materiałowej, papierowe kwiatki, perełki, pearl pen, kropka akrylowa, ćwiek i serca z kartonu (potraktowane gelpen'em brokatowym).



czwartek, 3 lutego 2011

Porządki z Jednoiglec

Wzięłam się ostro za porządki nie tylko z materiałami, bo tych to wiele nie mam. Dopiero zaczynam swoją przygodę z szyciem!

Jednak poukładałam materiały- wielkiego systemu składania nie mam, po prostu składam jak leci, żeby było ładnie i łatwo odnaleźć wzór.

Żeby mieć co sprzątać, trzeba mieć bałagan. Wywaliłam wszystko na łóżko, a potem składałam i składałam.


Wstążki, koronki, sznurki materiałowe, gumki nawijam na kawałek tekturki. Idealny sposób bez ciągłego plątanie się wstążeczek! Nie wrzucałam wszystkiego, to tylko przykład.


Guziki posegregowałam wg koloru, wzoru oraz dziecięce razem. Te pojedyncze są pochowane wg koloru, wg wzoru te których jest więcej. Dziecięce wrzuciłam do jednego woreczka. Nazbierało się tego trochę.

Jakby ktos nie wiedział to sprzątałam z Jednoiglec.
A na koniec śmieszne guziczki, wypatrzone i przygarnięte:


Pszczółka skradła mi serce!

środa, 2 lutego 2011

Zmiany małe i duże

Z racji tego, iż niedługo stuknie mi 30 (nie żebym narzekała) postanowiłam się z czymś rozstać i coś nowego zacząć!
Jakiś czas temu przestałam palić i 1 kwietnia będzie 2 lata. Jest okazja do świętowania!
Do tej pory byłąm czynnym uczestnikiem pewnego czatu, na który wchodziły różne osoby- palące, nie palące i te z zamiarem nie palenia. Niestety atmosfera bywała różna (ze skrajności w skrajność), szefostwo też- raz w tę, raz we w tę. Nie bardzo rozumiem jak można mieć misję wkurzania ludzi każdego dnia. Więc bez bólu i płaczu żegnam się. Chcę się otaczać pozytywnymi ludźmi!
Co zaczynam? Nowy dzień, nowe wyzwania,a już niedługo nowe życie z gps'em na palcu (jak to mówi mój luby) .

Z innej beczki: jak wspominałam dorobiłam się maszyny do szycia. Mikołaj się postarał :D Warto być grzecznym!!! Będąc u Mamy przeszukałam wiele szafek i zakamarków - znalazłam wiele ciekawych materiałów. Mam wiele pomysłów, aż mi w głowie kipi. Teraz nic tylko się brać do roboty!
No i mam zamiar wziąć udział w akcji Jednoilec
Mam zamiar trochę tu pozmieniać, z racji tego jak nazwałam bloga- chce by był poświęcony tylko scrapbooking'owi, a resztę umieścić na innym blogu. Pracuję też nad stronką www, to jednak zajmie mi troszkę dłużej. Będą zmiany oj tak.
Wertując i przewracając mój mały dobytek w domu rodzinnym natknęłam się na dwie rzeczy, które utwierdziły mnie w przekonaniu, iż moja radosna twórczość miała swoje korzenie jeszcze w liceum. Co znalazłam? Igłę tkacką do gobelinów oraz łódeczkę do frywolitek. Zapomniałam, że coś takiego miałam w rękach. Gobelin do tej pory jest w domu, a frywolitki cóż ...
Może czas sobie odświeżyć pamięć?

P.S.
Mam już wyniki tomografii i z tego co wyczytałam wszystko jest w porządku. Jednakże cześć specjalistycznych określeń nie bardzo rozumiem, więc pewna będę jak usłyszę to od lekarza. Nie mniej mam lepszy humor, a moje bóle głowy zawdzięczam ciągłemu zamartwianiu się i stresowi.

sobota, 15 stycznia 2011

po

Nie dawałam sie aż do badania, aż jak wróciłam do domu. Ale potem wszystko ze mnie schodziło, emocje przede wszystkim. Zasnąć nie mogę jakoś od tego badania. Na wyniki trzeba czekać co najmniej 10 dni. Ale co z tego jak moja przychodnia nie ma podpisanego kontraktu z NFZ- bosko po prostu! I znowu bieganina, xero karty i szukanie lekarza- no jakby było mało czekania pół roku na badanie.
No dobra, mniejsza z tym, Trochę sobie ponarzekałam.

Aha no i robota poszła w kąt, bo leżałam plackiem w łóżku aż do teraz.
Znalazł się pachtwork'owy kocyk- może siądę i coś przy nim porobię. Zobaczymy.
Aktualnie mam zajęcie doglądac lubego, bo mi się facet chorobowo kończy. Złapaliśmy jakiegoś wirusa czy coś. Kichamy na potęgę! Ale o żadnej grypie nie ma mowy, świńskiej czy ptasiej, ani byczej haha

Pozdrófka dla Was

środa, 12 stycznia 2011

56. Nowości

Ha! No i jestem, trochę pociągająca nosem z opuchniętą głową- nie tylko od pomysłów. ostatnio mam ich wiele, ciut gorzej z realizacją gdy się niedomaga. Ale łykam rutinoscorbin i mam faze na robienie i tak w kółko- łykam, robię, chwila oddechu i znowu. Trochę stresu mam, jutro mnie zamkną w tubie w szpitalu, ale to nic to tylko tomografia. Dam radę! Co ja nie dam rady?

A teraz z innej beczki. Maszyna opanowana, śmigam i śmigam. Co prawda gdzieś posiałam mój dawno zaczęty kocyk do łazienki a'la patchwork i nie mogę go znaleźć. Widział ktoś??
Aha no i szyje woreczki z organzy, pochwalę się dziś dwoma, różna wielkość, materiał ten sam. Ładnie wyszły??

A teraz moja biżuteryjna twórczość:

serca - rezerwacja dla Zu


Serca i muszle w rzeczywistości są dużo ciemniejsze. Ostatnie coś na styl ludowy. Do wyrobu użyłam drewnianych baz, szkła, akrylu i crackli oraz antyalergicznych półfabrykatów.

czwartek, 6 stycznia 2011

W Nowym Roku...

Na początek w tym Nowym Roku chciałam Wam życzyć spełnienia w tym co tworzycie, by każdy dzień był inspiracją, by promyki słońca rozjaśniały umysł. Przede wszystkim jednak wiele zdrówka i uśmiechu na co dzień!


Dawno nie pisałam, ale dopadł mnie jakiś leń. Nie tyle co na robienie, ale pisanie. Wróciłam z Lublina z bardzo ciężką walizą -> tu ucałowania dla Mojej Mamy ;)
Siedzę sobie w Krakowie i studiuję zawzięcie instrukcję obsługi maszyny do szycia ha! Mikołaj w tym roku, znaczy w tamtym był bardzo, ale to bardzo hojny. Dodatkowo dostałam parę rolek organzy jupi jupi skacze do góry jak kangury hahaha

Oprócz tego przerabiam czy alteruję (jak kto woli) stary kalendarz na książkę kucharską. Trochę mi to zejdzie, bo chce każda stronę przerobić. Na koncie mam już kilka, jednak nie wszystkie mi się podobają. Więc kombinuje dalej hehe. Ale pochwale się choć okładką (jeszcze nie skończoną) i jedna stroną- naszło mnie wczoraj na haftowanie. Myślę, że takich wstawek będzie kilka w zeszycie z przepisami. Wygląda super! Jestem z siebie dumna ;)




P.S. Broszki jak i klipsy zrobiły furorę. Na dodatek mam dwa zamówienia na wspomniane materiałowe brochy. Ciesze się niezmiernie jupiii