A teraz z innej beczki. Maszyna opanowana, śmigam i śmigam. Co prawda gdzieś posiałam mój dawno zaczęty kocyk do łazienki a'la patchwork i nie mogę go znaleźć. Widział ktoś??
Aha no i szyje woreczki z organzy, pochwalę się dziś dwoma, różna wielkość, materiał ten sam. Ładnie wyszły??


A teraz moja biżuteryjna twórczość:




Serca i muszle w rzeczywistości są dużo ciemniejsze. Ostatnie coś na styl ludowy. Do wyrobu użyłam drewnianych baz, szkła, akrylu i crackli oraz antyalergicznych półfabrykatów.
Podziwiam za pęd do działania mimo choróbska, trzymam kciuki za ciąg dalszy. Mnie napadła choroba pt: brak weny, a na to rutinoscorbin nie pomaga:-( Organzowe woreczki wcale nie takie łatwe do uszycia, a u Ciebie widzę, że równiutko, bez zaciągnięć i zmarszczeń. Zdrowia życzę i pomyślnego wyniku badania w tubie:-)
OdpowiedzUsuń